Od paru lat śledzę (mniej lub bardziej intensywnie) fandom Harrego Pottera, jednakże dopiero teraz zdecydowałam się coś stworzyć. Wcześniej próbowałam swoich sił jedynie w ff związanych z GnR, ale nie powiem bym była z tych opowiadań zadowolona. Mam nadzieję, że chociaż tą historię uda mi się przeprowadzić, z waszą drobną pomocą, od poczatku do końca ;P Pojawi się pare nowych postaci (tak wiem, sama nie lubię dodawania "obcych" i odbiegania od kanonu...) i postaram się zrobić wszystko by się wpasowały w klimat i byście je polubili. Na pewno będą specyficzne i oswojenie się z nimi zajmie wam trochę czasu... Jeśli chodzi o parringi to planuję uraczyć was nutką Dramione - chociaż jeszcze nie wiem czy podejmę to wyzwanie. Łatwo jest zepsuć Dramione i stąd wynikają moje obawy. Cóż... wyjdzie w praniu. A narazie wrzucam wtęp. Enjoy ;p
Draconis
Severus Snape szybkim krokiem przemierzał korytarze. Był już
spóźniony na oficjalne otwarcie nowego roku szkolnego, jednakże nie można było
powiedzieć by był tym przejęty – spieszył się tylko i wyłącznie, dlatego, że
wręcz nienawidził nie przychodzić na czas. Bynajmniej nie kipiał z
niecierpliwości by zobaczyć nową porcję twarzy nieskalanych myśleniem.
Wszelakie wspólne posiłki, apele, święta to zdecydowanie nie była jego bajka.
Czarodziej do ulubionych zajęć zaliczał wieczory spędzane przy szklance whisky
z lodem i książką oraz długie kąpiele z bąbelkami o zapachu malinowym. Jedna
rzecz łączyła obie te formy spędzania wolnego czasu, oba te „hobby” – był wtedy
sam. Samiutki jak palec. I to mu jak najbardziej odpowiadało.
Wskazówki zegarka, który mężczyzna wyjął z malutkiej
kieszonki znajdującej się tuż pod sercem, wskazywały pięć po piątej. Gdyby
postacie z obrazów poobwieszanych na korytarzu nie znajdowały się w tym
momencie w Wielkiej Sali to na pewno przeżyłyby nie lada szok słysząc ostre
słowa, które wypłynęły z ust profesora. Niektóre damy może by i nawet omdlały.
Nietoperz pokonał zakręt i znalazł się na ostatniej prostej.
Zostało pięćdziesiąt, no może sto metrów do celu. Z każdym krokiem coraz
wyraźniej słychać było gwar rozmów, śmiech uczniów i stukot sztućców obijających
się o talerze. Z każdym krokiem brwi Snape’a coraz bardziej się ściągały
nadając jego twarzy pochmurny wyraz.
Spokojnie Severusie,
jakoś wytrzymasz. To tylko godzina. W porywach dwie jak ten stary piernik
zaplącze się w swoich dygresjach. Wtedy utkwisz wzrok w talerzu, cichutko
rzucisz zaklęcie wyciszające i skupisz się na konsumpcji.
Parę minut później mężczyzna stanął przed wielkimi, dębowymi
drzwiami. Odliczył do dziesięciu, wziął głęboki oddech i gwałtownie szarpnął za
uchwyty zalewając korytarz światłem oraz hałasem, który jednakże momentalnie
zniknął jak ucięty nożem. Wszystkie oczy
skierowane były w stronę wejścia.
- Kurwa mać.
Severus Snape rzadko przeklinał. Jeszcze rzadziej używał
mugolskich wyrażeń. A już nigdy nie zdarzyło mu się użyć takich słów w
obecności innych ludzi. Szczególnie, że w tym przypadku byli to młodzi
czarodzieje oraz cała kadra nauczycielska.
Otwierał się nowy rozdział w dziejach Hogwartu.
Jej ! Naprawdę zapowiada się ciekawie ! Świetnie i oryginalnie zaczęłaś . Zaciekawiło mnie co będzie dalej , więc będę czytać! :**
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo, doceniam <3
UsuńNo, no. Ciekawe. Masz bardzo dobry styl pisania. Fajnie się zaczyna tylko... dlaczego takie krótkie? Się pytam dlaczego takie krótkie! Dodaje Twojego bloga do obserwowanych.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nattu^^
Moje rozdziały nigdy nie są długie :c
UsuńAle dziękuję za miłe słowa <3
No, no... Kto by pomyślał, że spotkamy się w tym miejscu :D Harry Potter... cudowna książka, cudowna. I idealna do pisania fanfiction, nieprawdaż? No cóż, Severus Snape, bąbelki o zapachu malinowym i kurwa mać - to jest to! :D
OdpowiedzUsuńNo popatrz też się ciebie tu nie spodziewałam ;)
UsuńAle dziękuję za miłe słowa.