środa, 11 listopada 2015

Wstęp

Od paru lat śledzę (mniej lub bardziej intensywnie) fandom Harrego Pottera, jednakże dopiero teraz zdecydowałam się coś stworzyć. Wcześniej próbowałam swoich sił jedynie w ff związanych z GnR, ale nie powiem bym była z tych opowiadań zadowolona. Mam nadzieję, że chociaż tą historię uda mi się przeprowadzić, z waszą drobną pomocą, od poczatku do końca ;P Pojawi się pare nowych postaci (tak wiem, sama nie lubię dodawania "obcych" i odbiegania od kanonu...) i postaram się zrobić wszystko by się wpasowały w klimat i byście je polubili. Na pewno będą specyficzne i oswojenie się z nimi zajmie wam trochę czasu... Jeśli chodzi o parringi to planuję uraczyć was nutką Dramione - chociaż jeszcze nie wiem czy podejmę to wyzwanie. Łatwo jest zepsuć Dramione i stąd wynikają moje obawy. Cóż... wyjdzie w praniu. A narazie wrzucam wtęp. Enjoy ;p
Draconis



Severus Snape szybkim krokiem przemierzał korytarze. Był już spóźniony na oficjalne otwarcie nowego roku szkolnego, jednakże nie można było powiedzieć by był tym przejęty – spieszył się tylko i wyłącznie, dlatego, że wręcz nienawidził nie przychodzić na czas. Bynajmniej nie kipiał z niecierpliwości by zobaczyć nową porcję twarzy nieskalanych myśleniem. Wszelakie wspólne posiłki, apele, święta to zdecydowanie nie była jego bajka. Czarodziej do ulubionych zajęć zaliczał wieczory spędzane przy szklance whisky z lodem i książką oraz długie kąpiele z bąbelkami o zapachu malinowym. Jedna rzecz łączyła obie te formy spędzania wolnego czasu, oba te „hobby” – był wtedy sam. Samiutki jak palec. I to mu jak najbardziej odpowiadało.
Wskazówki zegarka, który mężczyzna wyjął z malutkiej kieszonki znajdującej się tuż pod sercem, wskazywały pięć po piątej. Gdyby postacie z obrazów poobwieszanych na korytarzu nie znajdowały się w tym momencie w Wielkiej Sali to na pewno przeżyłyby nie lada szok słysząc ostre słowa, które wypłynęły z ust profesora. Niektóre damy może by i nawet omdlały.
Nietoperz pokonał zakręt i znalazł się na ostatniej prostej. Zostało pięćdziesiąt, no może sto metrów do celu. Z każdym krokiem coraz wyraźniej słychać było gwar rozmów, śmiech uczniów i stukot sztućców obijających się o talerze. Z każdym krokiem brwi Snape’a coraz bardziej się ściągały nadając jego twarzy pochmurny wyraz.
Spokojnie Severusie, jakoś wytrzymasz. To tylko godzina. W porywach dwie jak ten stary piernik zaplącze się w swoich dygresjach. Wtedy utkwisz wzrok w talerzu, cichutko rzucisz zaklęcie wyciszające i skupisz się na konsumpcji.
Parę minut później mężczyzna stanął przed wielkimi, dębowymi drzwiami. Odliczył do dziesięciu, wziął głęboki oddech i gwałtownie szarpnął za uchwyty zalewając korytarz światłem oraz hałasem, który jednakże momentalnie zniknął jak ucięty nożem.  Wszystkie oczy skierowane były w stronę wejścia.
- Kurwa mać.
Severus Snape rzadko przeklinał. Jeszcze rzadziej używał mugolskich wyrażeń. A już nigdy nie zdarzyło mu się użyć takich słów w obecności innych ludzi. Szczególnie, że w tym przypadku byli to młodzi czarodzieje oraz cała kadra nauczycielska.

Otwierał się nowy rozdział w dziejach Hogwartu.

6 komentarzy:

  1. Jej ! Naprawdę zapowiada się ciekawie ! Świetnie i oryginalnie zaczęłaś . Zaciekawiło mnie co będzie dalej , więc będę czytać! :**

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no. Ciekawe. Masz bardzo dobry styl pisania. Fajnie się zaczyna tylko... dlaczego takie krótkie? Się pytam dlaczego takie krótkie! Dodaje Twojego bloga do obserwowanych.
    Pozdrawiam
    Nattu^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje rozdziały nigdy nie są długie :c
      Ale dziękuję za miłe słowa <3

      Usuń
  3. No, no... Kto by pomyślał, że spotkamy się w tym miejscu :D Harry Potter... cudowna książka, cudowna. I idealna do pisania fanfiction, nieprawdaż? No cóż, Severus Snape, bąbelki o zapachu malinowym i kurwa mać - to jest to! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz też się ciebie tu nie spodziewałam ;)
      Ale dziękuję za miłe słowa.

      Usuń